List z Angoli


Drodzy Przyjaciele Misji

Serdecznie pozdrawiam z Angoli. Otrzymałam wiadomość z Polski, że z okazji Międzynarodowego Dnia Trędowatych organizuje się mnóstwo akcji, aby pomoc w walce z trądem, lub ludziom których ta choroba dotknęła. Od 15 lat pracuje w Ośrodku dla trędowatych na Fundzie w Angoli . W tej chwili mieszka tam 12 ex trędowatych, są to ludzie którzy w wyniku trądu utracili palce u rak lub nóg a nieraz nie obyło się bez amputacji nóg. Dwóch z pośród nich utraciło wzrok. Chociaż już nie internujemy chorych na trąd to wciąż mamy nowe przypadki tej choroby. Chorzy otrzymują leki i wracają do swych rodzin. Niektórzy przybywają z innych województw i to z drugiego zakątku Angoli. W niektórych województwach nie maja leków i Służba Zdrowia nie jest przygotowana do postawienia właściwej diagnozy. Kilka dni temu uczestniczyłam w Konferencji z okazji Dnia Trędowatych. Tam dowiedziałam się ze 8 milionowe miasto Luanda ma tylko 3 Ośrodki gdzie lecza trąd i w tych ośrodkach mamy lekarstwa na ta chorobę. W Ośrodkach Państwowych brakuje innych leków jak antybiotyków, lekarstw na malarie i środków opatrunkowych. Nasz Ośrodek jest Rządowy i Ministerstwo Zdrowia boryka się z rożnymi trudnościami i nie dostarcza leków lub bardzo rzadko. Zgłaszając się do naszego Ośrodka oprócz badania ja poznaje historie każdego człowieka, w jaki sposób odkrył swoja chorobę i kto mu wskazał to miejsce. Jeden z chorych powiedział mi tak :” Długo chodziłem po rożnych ośrodkach zdrowia i leczyłem się bez poprawy, moja twarz odstraszała ludzi . Pewnego dnia przechodziła pewna kobieta i powiedziała głośno: ty masz trąd idź do Ośrodka na Fundę tam cię wyleczą i tak zrobiłem.”Ten człowiek miał swoista formę trądu z wypryskami i wyglądał odstraszająco. W tej chwili jest już po kilku miesiącach leczenia i wygląda już znacznie lepiej. Inna kobieta matka 2 chłopców nie wiedziała ze ma trąd. Na rękach doszło do zakażenia i ciało zaczęło się rozkładać. Po włożeniu rak do środka dezynfekującego zaczęły wychodzić białe robaki..W takich sytuacjach smród jest okropny. Cala rodzina się od niej odsunęła, pozostał tylko mąż i dzieci. Tego samego dnia zrobiliśmy mały zabieg chirurgiczny, opatrunek i wróciła do domu. Zanim się pożegnała zaczęła płakać. Myślałam ze płacze z bólu a ona płakała ze szczęścia ze ktoś jej pomógł. Przez miesiąc chodziła na opatrunki i dziś jest radosna osoba pomimo swojej choroby. Spotykam tez ludzi wyczulonych na ludzka niedole. Kilka lat temu podczas Konferencji z Okazji Dnia Trędowatych po rożnych wykładach kilka trędowatych dało świadectwo swojego życia i trudności. Jedna z młodych dziewczyn mówiła ze jako trędowata jest bardzo źle traktowana w Ośrodkach Zdrowia i szpitalach. z powodu swojej choroby. Jej marzeniem jest zostać pielęgniarka i leczyć chorych na trąd. Po chwili wstał jeden z zaproszonych i zagwarantował jej ze jest przyjęta do Szkoły Pielęgniarstwa bezpłatnie. Tym człowiekiem był Dyrektor Szkoły Medycznej. Kilka dni temu spotkałam ta dziewczynę na kolejnej Konferencji zorganizowanej z okazji Dnia Trędowatych i w tym roku obroni swój Dyplom. Dowiedziałam się tez ze ona jest Prezydentem Organizacji pomagającym Trędowatym. Moi kochani w tym momencie pragnę wam podziękować za wasze zaangażowanie się i za pomoc finansowa jaka zebraliście z okazji Dla Trędowatych dla moich podopiecznych. Pan Kazimierz Szałata z Fundacji Follereau powiadomił mnie, że dotacja zostanie przesłana w tym roku do Angoli. Dzięki pomocy z Polski zawsze mogę pomoc tym ludziom z lekami, środkami opatrunkowymi a niejednokrotnie z żywnością i środkiem transportu. Niech Pan Bóg Was błogosławi i będzie nagroda za wszystkie dobre uczynki.

Pozdrawia S. Róża Gąsior

ze Zgromadzenia Misyjnego Służebnic Ducha Świętego.

 

Funda, 5.02.2018

Komentarze są wyłączone.